POLUBIENIE PRZYTULISI

wtorek, 28 lutego 2012

Misie i królisie - przytulisiowe handmade na szybko

Wczoraj zmuszona zostałam do wymyślania nowych wykrojów. Dlaczego? Mój mały potwór postanowił podrzeć wszystkie które do tej pory stworzyłam i zachowałam. No cóż , takie życie , nie ma co się obijać tylko trzeba robić nowe :)
Usiadłam wiec i postanowiłam zrobić (po raz kolejny) misia i króliczka. Zainspirował mnie kolor biały i róż. Miało być słodko i przytulaśnie.Mam nadzieję że sprostałam zadaniu.

Zanim przejdę do opisu chciałam napomknąć, że miś będzie nagrodą w konkursie na fanpejdzu fejsbukowym :)
http://www.facebook.com/pages/Przytulisie/183913811707999


Misia zachciało mi się trójwymiarowego z doszywanymi rączkami i nóżkami. Jedynie jego łepek pozostawiłam troszkę taki 2D, nie myślcie sobie że nie potrafię zrobić wykroju , po prostu nie wszystko co jest bardziej złożone jest ładniejsze. Koncepcję miałam na taki właśnie pyszczek. Okrąglutki i prosty.
Może trochę miś ma za duże uszy ale mi się podoba.








Drugi z nich to królik. I teraz przyznaję się bez bicia, pomysł na długie ręce nie jest mój, widziałam go już w kilku miejscach i u różnych artystów pluszkowych.(na chwilę obecną nie wskażę wam u kogo bo nie pamiętam  ale motyw przewija się i w polskiej twórczości i w zagranicznej również) Zakochałam się w tych długich łapkach tak samo jak zakochałam się w zamkniętych oczkach. Efektem połączenia dwóch moich ulubionych ostatnimi czasy motywów powstał ten oto królik












czwartek, 23 lutego 2012

zamówienia specjalne / specil orders

Wiecie, że ostatnio tonę w stertach miśków więc dziś postanowiłam o czymś zupełnie innym.
Zamówienia specjalne to coś co lubię najbardziej. Dziś pokaże wam dwa z nich jakie miałam okazję realizować niedawno.
Pierwsze zamówienie to walentynkowy prezent  - samolot. Tak , dobrze słyszycie -  SAMOLOT.  Ja w pierwszym momencie też byłam mocno zaskoczona. Że niby jak mam uszyć samolot? W myśl idei, że nie ma rzeczy niemożliwych przyjęłam wyzwanie. Zleceniodawczyni pozostawiła mi bardzo dużą dowolność co do przedmiotu - miał być po prostu samolotem, no i walentynkowym. O odbiorcy przedmiotu wiedziałam tyle - to dorosły facet, pilot.
Na realizację wybrałam sobie sobotę - cały wolny dzień . Nie ukrywam, że wiele radości sprawiło mi realizowanie tego projektu, dobieranie kolorów, tworzenie wzoru, szycie i ostateczne drobne elementy nadające walentynkowy charakter.
Uwielbiam taką robotę :)

A oto walentynkowy samolot











Drugim zamówieniem była poducha. Miała mieć kształt jakiegoś przyjemnego zwierzaczka a jednocześnie być poduchą. Zaczęłam więc projekt od narysowania czegoś prostokątnego. Dodam, że to nie dla dziecka a dla dorosłej kobiety takie cudo więc ograniczyłam zakres kolorystyczny do pomarańczy, beżu i brązu. Skoro poducha to skojarzenie ze spaniem więc musiałam ale to MUSIAŁAM wtrynić tu mój ulubiony motyw zamkniętych oczek.
Niestety nie mam zdjęć które by mogły przedstawić wam wielkość kota ale musicie uwierzyć mi na słowo - był taki że jak go się w ramionach tuliło to nóżki kończyły się przy pępku :)
Tak oto wygląda kot poduszkowiec



wtorek, 21 lutego 2012

Kolejna porcja misi przytulisi


Dziś pokażę wam kolejne przytulisie w wersji mniejszej.Postanowiłam troszkę więcej popracować nad mniejszymi stworzonkami, tym razem misie ( zapewne pamiętacie wcześniejsze króliki)
Misie tak jak i króliki są jedyne w swoim rodzaju. Nie ma dwóch identycznych. Każdy ma inną buźkę, inne ubranko, inną dekorację.
Standardowo nie mogłam się pohamować przed uszyciem części z zamkniętymi oczkami.
Misie są uszyte z polarku i bawełny ale starałam się tak dobierać kolory żeby nie wiało nudą, żeby były radosne i kolorowe. Mam nadzieję że się udało :)


Trochę tego będzie więc usiądźcie wygodnie :)





























piątek, 17 lutego 2012

Misie rządzą.

Zakochałam się w tych głupich miśkach totalnie. Robienie ich sprawia mi tyle przyjemności że mogła bym nie odchodzić od maszyny do szycia.
Każdy inny. Bawię się łączeniem tkanin, wyszywaniem ich pyszczków. Nadawanie im minek bawi mnie i sprawia że zatracam się w tym, zapominam o bożym świecie.
Ostatnio jestem masakrycznie zapracowana. Nie sądziłam że czeka mnie aż tyle roboty z tą całą działalnością.
Normalnie człowiek renesansu - robię wszystko, i jak mawia moja siostra - jeszcze miotłę w tyłek i będę zamiatać.
Zapewne widzieliście już wcześniej, że wystawiłam swoje pracę w Artillo i w Decobazaar ale wczoraj porwałam się na mega kosmiczną rzecz  ( jak dla mnie bo pewnie dla części to figa z makiem ) no i wystawiam też na Etsy.
http://www.etsy.com/shop/baraqada?ref=si_shop

Urwanie głowy z tym wszystkim, byle w tym miesiącu na ZUS zarobić i będzie dobrze.

A teraz misie. Mam nadzieję, że oglądanie tych zdjęć sprawi wam choć w 1% przyjemności tego co mi ich robienie.











No i na koniec mój ulubieniec, Misio śpioszek. Muszę się wam przyznać że uwielbiam takie zamknięte oczka u maskotek. Wyglądają one dla mnie tak słodko...   Nic innego nie pozostaje jak tulenie ;)